Od pierwszego postu minęło 2,5 tygodnia.
Tak bardzo chciałabym się pochwalić wynikami, spadkiem kilogramów, centymetrów, ilością spędzonych godzin przy ćwiczeniach. Tak nie będzie. Zero mobilizacji we mnie. Moja mentalność to chcieć nie dając niczego z siebie. To straszna i przerażająca mentalność. Przecież takim myśleniem niczego nie osiągnę, niczego nie przeżyje. Żeby coś mieć TRZEBA dać coś z siebie, trzeba wysiłku, cierpienia, poświęcenia.
Poświecenie, mogę się jednym pochwalić, od tygodnia nie miałam w swoich ustach niczego słodkiego. Tyle razy przechodziłam w Lidlu między półkami z niemieckimi czekoladami, żelkami, jednak niczego nie wzięłam, na nic się nie skusiłam bo wiem, że od czegoś trzeba zacząć. Ja zaczęłam od tego, tylko ile wytrzymam??
Zawsze miałam ochotę zrobić tabelkę w excelu i wpisywać tam dane aby porównywać cieszyć się, zmieniać na lepsze. Nigdy nie miałam weny co do projektu, a on jest jednak takim ziarenkiem bez którego nie było by rośliny. Może tym razem mi się uda, może tym razem siądę i coś zaprojektuje, zacznę się kontrolować od tej strony.
Zawsze lubiłam oglądać tego typu zdjęcie before/after one mają w sobie coś mobilizującego. Sprawiają, że człowiek wierzy, ze też może jak się trochę poświęci i wysili ;D
Z nowym miesiącem życzę sobie aby w mojej diecie były same pełnowartościowe produkty, więcej ochoty i motywacji do ćwiczeń oraz znalezienia czegoś co będzie mnie motywowało xD